Instagram

Sobotnie Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Ochotniczej Straży Pożarnej w Szydłowcu zgromadziło pełną salę strażaków ochotników i przybyłych na to spotkanie gości. 

 

Gęsta atmosfera, która panuje od kilku tygodni w szydłowieckiej jednostce była wyczuwalna. Druhowie byli poddenerwowani, nie znali szczegółów finansowego zamieszania, o co w czasie obrad starali się dopytywać. 

Nie trudno się domyślić, że głównym tematem poruszanym podczas posiedzenia były finanse OSP i szczegóły afery finansowej, która wybuchła w jednostce całkiem niedawno. 

Na spotkaniu nieobecna była dotychczasowa prezes OSP w Szydłowcu Anna Sowińska, która wiedziała o spotkaniu, ale jak przekazali nam strażacy nie mogła pojawić się z przyczyn osobistych. Podczas zebrania Anna Sowińska została wykluczona ze struktur OSP, a dotychczasowy zarząd OPS został rozwiązany. 

Druhowie powołałi nowy zarząd w skład którego wchodzą: 

Ireneusz Zagórski - prezes 

Marian Czerwonka - wiceprezes

Igor Olesiński - naczelnik 

Mateusz Uciński - zastępca naczelnika 

Mateusz Witkowski - skarbnik 

Kamila Bednarczyk - sekretarz

Paweł Janczyk - gospodarz

Warto wspomnieć o tym, że gdyby druhowie nie powołali nowego zarządu jednostce OSP w Szydłowcu groziłoby wejście komisarza. Natomiast gdyby sytuacja ta trwała do 12 miesięcy Ochotnicza Straż Pożarna w Szydłowcu przestałaby istnieć. 

Zanim jednak doszło do wyboru zarządu swoje sprawozdania przedstawili: skarbnik OSP i komisja rewizyjna. 

Odbyła się również dosyć długa dyskusja na temat obecnego stanu i funkcjonowania OSP w Szydłowcu, druhowie dopytywali o szczegóły afery o której pisaliśmy TUTAJ  

Dyskusję rozpoczął druh Marian Czerwonka, który zapytał "ile tych pieniędzy wyszło, ile zabrała Pani prezes? kto miał wzrór podpisów? Ja jestem członkiem od 1984 roku i zawsze co miesiąc było sprawdzane, kto na co i ile wpłacał? ile pieniędzy zostało wyprowadzone na lewo?"

Kolejne pytanie zadała Agnieszka Górska, radna sejmiku województwa mazowieckiego, która wprost zapytała: - gdzie jest w tej chwili pani prezes Anna Sowińska? Zarząd OSP nie był wstanie na to pytanie odpowiedzieć. Górska pytała więc dalej: - jak wygląda sprawa wyprowadzenia pieniędzy z kont OSP? Odpowiedzi udzielił druh Mateusz Witkowski mówiąc: - Sprawa jest w toku. Zostały złożone zawiadomienia do prokuratury odnośnie tego co się stało i czekamy w tej chwili na odzew od prokuratora. 

- Ale ile pieniędzy konkretnie zostało wyprowadzonych? - ktoś rzucił pytanie z sali. - Wszystko ustala prokuratura - odpowiedział przedstawiciel Zarządu. 

Druh Paweł Górski zapytał bardziej konkretnie: - Co jeśli nie uda nam się odzyskać tych pieniędzy od pani Anny Sowińskiej? co wtedy? co grozi wówczas Ochotniczej Straży Pożarnej w Szydłowcu? Jakich konkretnie pieniędzy brakuje? Czy ktoś jest wstanie to ustalić? 

Na tę chwilę wiemy, że brakuje pieniędzy bez pokrycia fakturowego na kwotę około 48 tysięcy złotych. Są to pieniędze wypłacone przez panią Annę Sowińską z bankomatu. Były to pieniądze z dotacji celowej na wykonanie parkingu przy OSP - tłumaczył skarbnik OSP Mateusz Witkowski. 

Kwestię wytłumaczenia druhom jak mogło do tego wszystkiego dojść wziął na siebie druh Igor Olesiński, naczelnik OSP: - Jeżeli współpracowałbym z kimś z Was przez jakiś okres, mielibyśmy wspólną wiedzę. Dostajemy dotację, musimy ją rozliczyć, przy rozliczeniu dotacji ktoś z Was jako prezes przynosi dokumenty które świadczą, że wszystko jest ok. Czyli - do Urzędu Miasta idą potwierdzenia przelewu, które według naszej obecnej wiedzy nigdy z naszego konta nie wyszły. Nie było szanowni państwo tak, że nikt na to nie patrzył, nikt tego nie sprawdzał. My widzieliśmy, że pieniądze wchodzą i wychodzą, ale na podstawie dokumentacji, która według naszej wiedzy (nie jest to sprawdzone, ani potwierdzone) najprawdopodobniej nie jest prawidłową dokumentacją. Podrobioną, przerobioną? Dostawaliśmy potwierdzenia przelewów, że otrzymaliśmy pieniążki od Urzędu Miasta, przelaliśmy je dalej wykonawcy parkingu i dla nas w zarządzie sprawa była jasna. Urząd Miasta mówi, że wszystko jest wporządku na tym konkretnym etapie, my mamy potwierdzenia przelewów, czyli wszystko jest jakby zakończone. Jest odbiór placu i temat powoli zamykamy. Do momentu kiedy Urząd Miasta, czy później co jest osobnym tematem Ciepłownia Miejska zwraca się do nas o kontakt, ponieważ kontakt z panią prezes jest utrudniony lub wręcz niemożliwy. Zaczynają się pojawiać pytania w naszą stronę "co u Was się dzieje?". Wtedy idziemy wyjaśniać sytuację i dowiadujemy się o zadłużeniu w Ciepłowni na wysokość 12 tysięcy złotych mimo tego, że pisma były odbierane, ale nie zostaliśmy z nimi zapoznani. To wszystko to nie jest sprawa prosta i pojedyńcza, to gdzieś wszystko się zazębia. Według naszej wiedzy taka sytuacja miała miejsce od końcówki roku. Zaczęliśmy jednak nad tym pracować koniec kwietnia, początek maja. 

Agnieszka Górska zapytała, czy zostało zgłoszone jakieś podejrzenie odnośnie kradzieży, czy policja w jakiś sposób zareagowała na to co się stało? Przeszukaniem? Zabezpieczeniem dokumentów?

Na temat szczegółów toczącego się postępowania nie mamy na chwilę obecną wiedzy. Zostały złożone zawiadomienia o tym, że pieniądze były i zniknęły, z podejrzenie w jaki sposób zostały spożytkowane na cele niestatutowe. Wraz z wyciągiem z konta, gdzie widnieją pozycje na co te środki zostały przeznaczone. Zostały również złożone bezpośrednie zawiadomienia przez osoby, według których wiedzy, ich podpisy zostały podrobione, wraz z pieczątkami na dokumentacji, która była w ogólnym obiegu. Dochodziło do sytuacji, kiedy druh skarbnik otrzymywał pismo w Urzędzie Miejskim i okazywało się, że to nie jego podpis widnieje na dokumencie - tłumaczył Igor Olesiński. 

Głos zabrała jedna z pań, zdaje się członkini Ochotniczej Straży Pożarnej: - ile lat pani Sowińska należy do OSP? ile lat musi być kandydatem, żeby zostać członkiem? a czy w ogóle podpisany jest protokół i uchwała, które mówią że pani Sowińska jest członkiem? nikt o tym nie wiedział, że miała "lepkie" ręce jak to piszą w internecie? ja tej pani nie dawałam nigdy pieniędzy do ręki, bo wiedziałam kim ona jest 

- To dlaczego pani nas nie uprzedziła? - padło pytanie z sali. 

- Wy wszyscy wiedzieliście i tak samo mówiliście dużo jak i teraz - odpowiedziała druhna. 

 

- Twierdzicie, że są niby dwie dokumentacje z rozliczenia finansowego tak? że jedna wpłynęła do Urzędu Miasta, a druga do Was. Przedstawione mieliście inne dokumentacje z rozliczenia? - brzmiało kolejne pytanie z sali. 

Bądź niepełne. Nie twierdzę, że są równobieżnie prowadzone dwie oddzielne dokumentacje. To co Urząd Miasta musi mieć to ma, natomiast my albo dokumentację mamy niepełną, albo wcale. Bywa tak, że na naszych kopiach nie widnieje podpis kogoś z nas, to już na dokumentach widnieje mimo, że nikt z nas go nie składał - tłumaczył Olesiński. 

- No to w takim razie jak udokumentowała ta osoba dokonanie wpłaty składając rozliczenie do Urzędu Miasta? Przecież to były przelewy... Według mnie wygląda to tak, że nie tylko zarząd OSP jest winny, ale również pracownicy UM, którzy przyjęli niekompletną lub sfałszowaną dokumentację? - taki był kolejny głos z sali. 

- Zgodnie z umową zawartą z OSP rozliczenie dotacji polegało na przedłożeniu przed dotowanego dotującemu uwierzytelnionych poprzez podpisy odpowiedzialnych osób kopii faktur, rachunków lub innych dowodów księgowych, wraz z dokumentami z przelewów z należności i takie dokumenty do Urzędu wpłynęły. Wpłynęła faktura na kwotę 6 tysięcy złotych, za wykonanie dokumentacji projektowej, wraz z przelewem z rachunku na kwotę 6 tysięcy złotych i drugi rachunek wystawiony przez wykonawcę, jest to faktura częściowa za wykonanie remontu nawierzchni na kwotę 84 tysiące złotych, wraz z przelewem z rachunku na kwotę 84 tysiące złotych  - tłumaczyła Dorota Kubiś, sekretarz Gminy Szydłowiec.

- Czyli przelew jest, a pieniądze do wykonawcy nie wpłynęły? - zapytał jeden z druhów. - Tak - odpowiedziała Dorota Kubiś. - To jak to jest możliwe, że jest potwierdzenie przelewu, a pieniądze nie są przelane - dopytywał druh. - Nie wiemy, sprawę bada prokuratura - odpowiedziała Dorota Kubiś. 

Głos zabrał druh senior Henryk Kapturski, który zapytał - czy ten kto desygnował panią prezes Annę Sowińską na to stanowisko wiedział o tym, że podobno ta pani była karana? czy było zapytanie o karalność? Zastanawia mnie również to, czy ktoś jeszcze wiedział o tym podrabianiu podpisów, przecież to jest niebywałe. Myślę, że tutaj jest bardzo duża rola pana skarbnika OSP, aby wyjaśnić akurat tę sytuację. Najgorsze jest to, że w całej tej sytuacji może ucierpieć ta młodzież, która naprawdę robi dużo dla Ochotniczej Straży Pożarnej w Szydłowcu. Trzeba zrobić wszystko, aby oni czuli się pewnie i żeby byli gospodarzami. Oni są jeszcze za młodzi, żeby pewne rzeczy rozróżnić czy zauważyć, myślę że pewne kwestie mogła wyłapać wcześniej powołana do tego komisja rewizyjna. Chciałbym w tym miejscu podziękować panu burmistrzowi i radnym, że znaleźli środki na utwardzenie tego placu i strażacy mają godne warunki. A to, że ktoś urządził sobie prywatny folwark? To musi wyjaśnić prokuratura.

 

- Czy pani prezes Anna Sowińska została pozbawiona wszelkich uprawnień? czy została odcięta od dostępów do spraw do których dostępu nie powinna już mieć? - zapytała radna Agnieszka Górska 

- Na podstawie naszych uchwał dostęp do kont został zablokowany. Samochód służbowy, którym poruszała się pani prezes został zabezpieczony przez policję. Wszystkie zamki są wymienione, inne rzeczy zostały zdeponowane w sejfie - wytłumaczył Mateusz Witkowski. 

- Co z tymi zobowiązaniami? z płatnościami? jak to będzie uregulowane? kto z zarządu odpowiada finansowo za to wszystko? kto weźmie odpowiedzialność za te pieniądze jeżeli sąd niczego nie udowodni pani prezes? - padło pytanie z sali. 

Sprawę postarał się wytłumaczyć starosta szydłowiecki Włodzimierz Górlicki: - Musimy czekać na rozstrzygnięcia w prokuraturze. Dowiemy się o skali problemu, o całej historii wydarzeń, które moim zdaniem naruszały postanowienia statutu. Statut OSP mówi, że aby zaciągnąć jakieś zobowiązanie finansowe muszą być być podpisy dwóch osób, albo prezesa i skarbnika, albo wiceprezesa i skarbnika. Według mnie każde zobowiązanie, które jest podjęte w inny sposób jest niezgodne ze statutem OSP. Można sobie wyobrazić sytuację, że ktoś podrabia pieczątki i podpisy wszystkich upoważnionych osób i co wtedy też OSP ma za to odpowiadać? Wtedy według mnie odpowiada ten, który oszukuje. Jeżeli potwierdzi się fakt sfałszowania podpisów pewnie cała odpowiedzialność spadnie na osobę, która dopuściła się sfałszowania. Srawa jest bardzo skomplikowana i raczej na tej sali tego nie rozstrzygniemy. 

- Nasuwa się od razu pytanie, jak skonstruowana była umowa, w momencie gdy mamy sytuację, że sprawy finansowe nie są uregulowane w terminie? - zapytał druh Paweł Górski. 

- Umowa została zawarta z Ochotniczą Strażą Pożarną reprezentowaną przez panią Annę Sowińską i pana Mateusza Witkowskiego. Ustawa o finansach publicznych mówi, że dotacja niewykorzystana prawidłowo podlega zwrotowi - powiedziała Dorota Kubiś. 

Strażacy w tym miejscu w dość gwarnej wymianie zdań obawiali się, że to jednak OSP będzie musiała zwrócić tę dotację. Na dobrą sprawę kwestia ta nie została wyjaśniona, ale więcej z pewnością dowiemy się po jakichkolwiek decyzjach prokuratury. 

- 6 tysięcy złotych zostało wypłacone na rzecz projektanta, 52 tysiące zostało też wypłaconych na rzecz wykonawcy, z tych 84 tysięcy złotych i jakby nie było to te pieniądze zostały wykorzystane zgodnie z dotacją. Zastanawiamy się w Urzędzie Miejskim jak pomóc OSP, aby zmniejszyć to obciążenie. Wiadomo, że jednostka nie może odpowiadać za jedną osobę. Już dziś zapraszam nowy zarząd na rozmowę, aby wspólnie zastanowić się i znaleźć jakieś rozsądne rozwiązanie - zapewniał burmistrz Artur Ludew. 

- A co z odsetkami? zarówno wykonawca jak i ciepłownia mogą sobie zażyczyć - padło pytanie w stronę burmistrza. 

- Nie chciałbym wypowiadać się za wykonawcę, ponieważ nie leży to w mojej gestii. Mogę wypowiedzieć się za spółkę gminą, wiem że została złożona prośba do prezesa ciepłowni o rozłożenie zaległości na raty i jest ona rozpatrywana i mam nadzieję, że pozytywnie się do tej prośby ustosunkuje. Mam również pewne przemyślenia co do sposobu finansowania OSP, ale to już będziemy konkretnie rozmawiali z nowym zarządem - odpowiedział burmistrz. 

 

Sprawa afery finansowej w szydłowieckiej Ochotniczej Straży Pożarnej badana jest przez prokuraturę. Jeżeli tylko pojawią się jakieś oficjalne informacje poinformujemy o nich czytelników portalu www.naszszydlowiec.pl 

Druhowie są pełni nadziei na szybkie rozstrzygnięcia i wyjaśnienia sprawy, jednocześnie deklarują dalszą skuteczną pracę na rzecz ratowania życia i mienia mieszkańców powiatu szydłowieckiego. 

 

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się z REGULAMINEM, naruszenie któregokolwiek punktu regulaminu może spowodować konsekwencje prawne, dlatego czasem warto się powstrzymać, www.naszszydlowiec.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Administrator portalu Nasz Szydłowiec zastrzega sobie prawo do moderowania komentarzy, które naruszają zasady Regulaminu.

Facebook

Twitter



Tagi

Instagram

© 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone przez www.naszszydlowiec.pl

Oferta reklamowa