Instagram

Piąty wywiad z cyklu "Twarzą w Twarz" to rozmowa Marcina Banaszczyka z Pawłem Blochem i Grzegorzem Nowakiem czyli zarządem Rodzinnej Akademii Sportu w Szydłowcu. 

 

Obaj to nauczyciele wychowania fizycznego w szydłowieckich szkołach, oprócz tego trenerzy, którzy wychowują już kolejne pokolenia siatkarek i siatkarzy z Szydłowca. Każdego dnia starają się zaszczepić swoim podopiecznym miłość do siatkówi i ogólnie do sportu. Obaj doskonalą swój trenerski warsztat ucząc się od najlepszych. Nie brakuje również sportowych imprez organizowanych przez Rodzinną Akademię Sportu. O tym wszystkim i o innych sprawach opowiedzieli w obszernym wywiadzie. 

Zapraszamy do zapoznania się z zapisem rozmowy Marcina Banaszczyka z Pawłem Blochem i Grzegorzem Nowakiem z Rodzinnej Akademii Sportu. Rozmowa została przeprowadzona w sali sportowej Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza. Jest to jedna z dwóch sal w której trenują młodzi szydłowieccy siatkarze, tą drugą jest hala sportowa w Zespole Szkół im. Jana Pawła II. 

 

Trwa sezon siatkarski, Wasze drużyny grają w przeróżnych rozgrywkach. Jakie to są rozgrywki?

Grzegorz Nowak: Jak co roku uczestniczymy w regionalnej lidze piłki siatkowej szkół podstawowych i gimnazjum. Musimy się pochwalić, że nasi podopieczni wypadają naprawdę dobrze, zajmując w praktycznie każdym turnieju czołowe miejsca. Na tych rozgrywkach spotykamy się raz w miesiącu, więc młodzież ma szansę na nowe znajomości i przyjaźnie, z rówieśnikami z innych miast. Dla nas jako trenerów to też są nowe i cenne doświadczenia. Wymieniamy poglądy z kolegami trenerami, wspólnie zastanawiamy się w jaki sposób możemy ulepszyć naszą pracę. 

W jakim wieku są zawodnicy, którzy trenują w Rodzinnej Akademii Sportu?

GN: Są to dzieciaki od czwartej klasy podstawowej, czyli od 10-tego roku życia, choć trafiają się również młodsi, do lat 15, czyli do skończenia gimnazjum. 

A jak wygląda rekrutacja? Sami się zgłaszają, czy wyszukujecie tych najbardziej utalentowanych?

Paweł Bloch: Dobór jest raczej naturalny. Wszystkie osoby, które zajmują się sportem staramy się zaprosić do naszego stowarzyszenia, aby grały w siatkówkę. Nie zawsze się to udaje, najczęściej przegrywamy z piłką nożną, ale czasami się udaje. Chcielibyśmy oczywiście, aby był ich coraz więcej i liczymy na to, że po jakichś większych sukcesach naszych podopiecznych liczna chętnych do gry w siatkówkę również się zwiększy. 

No właśnie, a czy po udziale drużyny dziewcząt w Świętokrzyskiej Ligi Piłki Siatkowej zmieniło się coś na lepsze? 

PB: Ciężko powiedzieć, czy coś się zmieniło. Dziewczęta, które brały udział w tej lidze chodziły wówczas w głównej mierze do szydłowieckich szkół i fajnie to wszystko wyglądało. Dziś trener Nowak przygotowuje kolejny "narybek". Obecnie grające w drużynie RAS6 dziewczęta chodzą do gimnazjum. Są to najlepsze siatkarki w naszej przygodzie z tym sportem i liczymy, że w przyszłym roku przystąpią do rozgrywek i nadal będą się rozwijać, w dobrym kierunku. 

GN: Warto przypomnieć, że to trener Bloch zaczynał treningi z tymi dziewczynami i on również ma swój udział w ich sportowym rozwoju. 

Czy to wspomniana przez Was piłka nożna sprawia, że w Rodzinnej Akademii Sportu siatkówkę trenują w zdecydowanej większości dziewczęta? 

GN: Tak nam się wydaje. Chłopcy oczywiście są w młodszych grupach, ale dziewczęta tak jak wspomniałeś tworzą zdecydowanie większą grupę. Stało się to w sumie samoistnie, ponieważ już od samego początku Rodzinnej Akademii Sportu trenowały u nas głównie dziewczęta, dopiero od niedawna pojawiają się chłopcy.

Jak często trenują siatkarze w Waszej Akademii?

GN: Na pewno nie tyle ile byśmy chcieli. Ze względu na zainteresowanie również innymi dyscyplinami sportu, nasze szydłowieckie obiekty sportowe mają bardzo duże obłożenie. Na tę chwilę grupa młodsza treningi ma raz w tygodniu w poniedziałki w Liceum im. Sienkiewicza. Grupa starsza również raz w tygodniu w piątki w hali sportowej ZS im. Jana Pawła II. Oprócz tego zawodniczki, które trenują w grupie starszej uczęszczają do klasy sportowej, więc mają dodatkowe dziesięc godzin wychowania fizycznego w tygodniu, dzięki temu również mogą podnosić swoje umiejętności. 

Macie jakieś kwalifikacje trenerskie? To są jakieś stopnie? 

PB: Oczywiście mamy kwalifikacje. Jest to II klasa trenerska. Wyższa jest klasa mistrzowska, ale tę posiada bodajże trzy osoby w Polsce. 

A skąd u Was wzięła się pasja do siatkówki? Nie da się tego nie zauważyć, że zdecydowanie kręci Was siatkówka. 

GN: Dokładnie jest tak jak mówisz. Ja swoją przygodę z siatkówką zacząłem w liceum, jako uczeń pierwszej klasy zostałem zaproszony do drużyny ze starszymi zawodnikami i jeździłem z nimi na zawody. Całkiem nieźle wychodziła mi gra na pozycji rozgrywającego. Potem zebraliśmy naprawdę ciekawy skład i można powiedzieć, że w tamtym czasie byliśmy najlepszą siatkarską amatorską drużyną w regionie. Chyba wszystkie turnieje wygrywaliśmy. 

PB: U mnie było to jakoś w ósmej klasie szkoły podstawowej. W momencie kiedy przestałem grać w piłkę nożną w Szydłowiance, w liceum swoją sportową aktywność skierowałem tylko i wyłącznie na siatkówkę i koszykówkę. Całkiem nieźle podobnie jak Grzegorz szło mi na pozycji rozgrywającego. Grę w siatkówkę kontynuowałem również podczas studenckich zajęć AZSu w Radomiu. 

Jak to jest zajmować się sportem w Szydłowcu? Łatwo? Trudno?

PB: To zależy jak na to spojrzeć. Z jednej strony jest łatwo, bo jak trafi się w jakąś niszę, w jakieś zapotrzebowanie, trafi się zdolny "narybek" i można działać. Z moich obserwacji wynika, że jak trafi się jeden dobry rocznik to od tego można budować całą resztę. W RAS zaczynaliśmy od trenigów z dorosłymi, ale teraz te dziewczyny, które są u Grześka w gimnazjum są już naprawdę dobre, jest to jakaś kontynuacja. Ja mam porównanie z siatkarską kadrą licealną i te gimnazjalistki wcale nie odbiegają poziomem. Jest to bardzo dobry prognostyk. Z tego co też obserwuję podczas turniejów, to z całą odpowiedzialnością powiem, że od dobyrch zespołów warszawskich, również nie odbiegamy. Moim zdaniem jest więc łatwo, ciężko może tylko jest przebić się czasowo.

GN: No i finanse, ale każdy ma ten sam problem, więc nie narzekamy.  

Na co dzień jesteście nauczycielami wychowania fizycznego w szydłowieckich szkołach, no i musicie się odnaleźć również w innych dyscyplinach. W jakich czujecie się mocni, oprócz siatkówki? 

GN: Jako dzieciak swoje pierwsze sportowe kroki stawiałem w Szydłowiance. Można powiedzieć, że do tej pory coś tam potrafię :) Oprócz tego sporo meczów też sędziowałem, więc można powiedzieć, że pomogło mi to w prowadzeniu zajęć z uczniami. Była również koszykówka, w czasach szkolnych z Grzegorzem Kłosowskim naprawdę sporo czasu poświęciliśmy tej dyscyplinie. Na studiach miałem epizod w prowadzeniu koszykarskiej drużyny młodych adeptów, sędziowałem też w lidze piłki koszykowej. Na dobrą sprawę chcąc być nauczycielem trzeba posmakować każdej dyscypliny i w jakimś stopniu każdą należy potrafić pokazać uczniom. 

PB: No ja mam teraz problem, bo chciałem wymienić te same dyscypliny :) Mogę dodać, że ja akurat nie trafiłem na żaden z kursów sędziowskich i jakoś mnie to nie kręci. Temat piłki nożnej przewijał się jeszcze długo, ponieważ brałem udział w rozgrywkach piątek piłkarskich na asfaltowym boisku przy liceum, później po latach z moim uczniem, absolwentem liceum Arturem Marszałkiem zorganizowaliśmy ligę piątek na "Orliku" przy ulicy Sportowej. Cały czas ta piłka nożna była obecna. Tak się też składa, że z tych trzech dyscyplin, które wymienił Grześ posiadam papiery II klasy trenerskiej. W 2019 będę musiał odnowić swoje uprawnienia UEFA B. Myślę, że warto w siebie inwestować, będzie to z korzyścią dla podopiecznych i siebie samego. 

Sporo jest w Szydłowcu imprez sportowych. Cieszy Was to, że jest na sport zapotrzebowanie?

PB: Dobrze, że te imprezy odbywają się cyklicznie, natomiast brakuje mi takiej serii lig w danych dyscyplinach, które byłyby prowadzone cały czas. Wiosna, lato, jesień, zima. Wyciągałoby to ludzi trochę częściej z domu niż raz czy kilka razy w roku. W tym momencie byłoby to ciężkie do zrealizowania, ponieważ w największej hali sportowej w Szydłowcu ciężko wygospodarować już wolne godziny. Poza tym nie jest ona już w najlepszym stanie technicznym. Dodatkowe rozgrywki byłyby też znów sporym obciążeniem dla parkietu. 

Nasuwa się myśl, że nowa hala sportowa w Szydłowcu niezbędna? 

PB: Niekoniecznie. W tej chwili może wystarczyć modernizacja tej hali, tym bardziej że naprawa tego parkietu jest niezbędna i to już niedługo. 

Z naszej rozmowy wynika, że młodzież garnie się do tego sportu. Słyszy się jednak zewsząd, że młodymi ludźmi zawładnęły komputery, smartfony. Jak to skomentujecie? 

GN: W dużej mierze zawładnęły to prawda. Nasze pokolenia bardziej garnęły się do sportu. Nasze życie towarzyskie toczyło się wokół sportu, na boisku, na zajęciach sportowych pozalekcyjnych, podczas gier i zabaw. Dziś trudno jest zachęcić młodzież do czegoś więcej niż wf w szkole. Są oczywiście tacy, którzy nie mają z tym problemu, choć jeszcze parę lat temu było lepiej. To uczniowie przypominali mi o zajęciach po szkole, a dziś to ja muszę przypominać, a i tak na tzw. sks przychodzi kilka osób i ciężko jest w cokolwiek zagrać.  

A zauważacie coś takiego jak częstsze niż kiedyś zwolnienia lekarskie z wychowania fizycznego? 

PB: Nie, w naszym liceum nie zdaża się to zbyt często. Kombinowanie zaczyna się może przy okazji zajęć gimnastycznych, na czas tych zajęć dużo większa liczba uczniów chciałaby sobie załatwić zwolnienie :) Tylko, że niewielu zdaje sobie sprawę, że właśnie gimnastyka to idealny podkład pod każdą inną dyscyplinę i powinna stać na naprawdę wysokim poziomie, a tak raczej nie jest. Dziś jest też problem z zajęciami pozalekcyjnymi, ciężko jest dziś zorganizować coś pomiędzy 15 czy 17. 

GN: Często jest tak, że dzieci i młodzież z mniejszych miejscowości dużo chętniej chciałaby brać udział w zajęciach pozalekcyjnych. Tutaj pojawia się jednak problem wczesnych odwozów, dlatego staramy się jak najwięcej robić na lekcjach. 

Mam wrażenie, że do tej pory mało mówiliśmy o Rodzinnej Akademii Sportu. Kiedy to się w ogóle zaczęło? 

GN: Pomysł założenia Rodzinnej Akademii Sportu narodził się w 2011 roku. Wszystkie sprawy papierkowe załatwiliśmy natomiast w 2012 roku i na ten czas datuje się powstanie RAS. W 2017 roku będziemy obchodzili już 5-tą rocznicę powstania, to przyjemny jubileusz. 

PB: Te 5 lat to pasmo naprawdę fajnych rzeczy, wartościowych wydarzeń. Początek Turniej Mężczyzn o Puchar Prezesa RAS, Kursokonferencja trenera klasy M Wojciecha Kaszy dla nauczycieli wf instruktorów i trenerów piłki siatkowej, od II edycji Ogólnopolski Turniej Piłki Siatkowej Kobiet i Mężczyzn o Puchar Burmistrza Szydłowca patronaty Marszałka Województwa Mazowieckiego i Prezesa Rady Ministrów, właściciel Stolpaw Marcin Pawlak sprowadził do Szydłowca trzech zawodników Cerrad Czarnych Radom dwóch reprezentantów Polski i jednego Serbii Wojtka Żalińskiego, Daniela Plińskiego i Nevena Majstoroviča, którzy dawali indywidualne nagrody dla najlepszych przyjmujących, środkowych i libero. Szydłowiecka Amatorska Liga Piłki Siatkowej - kobiet SALPS dwie edycje, Regionalna Liga Mini siatkówki PSP klasy 4-6, Regionalna Międzypowiatowa Liga Piłki Siatkowej chłopców i dziewcząt PG o Puchar Starosty Powiatu Radomskiego, Świętokrzyska III liga piłki siatkowej Kobiet- 2 miejsce, Pierwszy w Szydłowcu Turniej Nocny drużyn z zakładów pracy i instytucji powiatu szydłowieckiego piłka nożna. Liga Unihokeja Echa Dnia w Białobrzegach z trenerem Robertem Wojcieszkiem. Dwa obozy letnie w Górznie i Wilkasach oraz jeden w Szydłowcu. Ferie z siatkówką w Sienkiewiczu i na Hali ZS im. JPII wyjazdy liczne na Ligę Światową, Mistrzostwa Świata, Ligę Mistrzów, Orlen Ligę, PlusLigę. Udział w turniejach ogólnopolskich PG w Opolu Lubelskim i Solcu nad Wisłą z patronatem MSiT. Uff tak minęło 5 lat. Działo się :) A przecież zaraz kolejne wydarzenia, turniej z okazji WOŚP i Ogólnopolski Turniej Piłki Siatkowej, a przy okazji liga regionalna. Jest co robić :)

A tylko Was dwóch działa w RAS? 

PB: W zarządzie jest wiecej osób, ale reszta dyscyplin jeszcze nie została ruszona, póki co pozostają w wyobraźni. Była drużyna unihokeja, którą prowadził Robert Wojcieszek, fajnie im szło, ale niestety skład rozjechał się, a kolejnych chętnych nie widać. 

A te inne dyscypliny to jakie? 

GN: Na razie tylko siatkówka. Zobaczymy ile jeszcze wytrzymamy :) Ja nie widzę innej dyscypliny w której dobrze bym się czuł. 

PB: A ja jedną widzę w której bardzo dobrze bym się czuł, ale nie chcemy robić konkurencji. 

Już w marcu V Ogólnopolski Turniej Siatkówki, który zorganizujecie. Wiecie już ile będzie drużyn czy to jeszcze za wcześnie? 

GN: Dosłownie po dwóch godzinach od ogłoszenia informacji o turnieju zgłosiło się do nas 12 drużyn męskich i 5 żeńskich, do tego mamy jeszcze cztery drużyny męskie w rezerwie. Dokładnie jeszcze nie wiemy ile drużyn będzie faktycznie, ponieważ planujemy 12 męskich i 8-10 żeńskich. Zastanawiamy się jeszcze nad tym, bo przecież musimy się jakoś pomieścić mając do dyspozycji halę sportową w ZS im. Jana Pawła II i salę sportową w ZSO im. H. Sienkiewicza. 

Było już cztery turnieje w których grały drużyny z różnych części Polski, jak oni postrzegają szydłowiecki turniej, Szydłowiec? Spotykacie się z jakimiś opiniami? 

PB: Podczas każdego turnieju w sobotę organizujemy tzw. "wieczorek zapoznawczy" i wtedy można usłyszeć najwięcej opinii. Myślę, że nie spotkałem się z żadną opinią negatywną i wcale nie dziwi mnie, że jest już tyle zgłoszeń, ponieważ zawodnicy chyba przyzwyczaili się już, że ten turniej w Szydłowcu odbywa się cyklicznie. 

Liczycie na to, że ten jubileuszowy turniej zakończy się zwycięstwem drużyny RAS w kategorii damskiej lub męskiej? 

GN: Oczywiście mamy taką nadzieję. W tym roku wystartują dwie nasze drużyny. Młode adeptki, o których wspominaliśmy, a także dziewczyny które grały w świętokrzyskiej lidze, po roku przerwy wróciły do treningów. Mam nadzieję na dużą mobilizację i dobre wyniki. No i jak najbardziej liczę na tradycyjny finał naszej drużyny męskiej. 

PB: Tym bardziej, że chłopaki którzy zagrają w barwach RAS w marcu występują obecnie w III lidze mazowieckiej. 

Panowie nie możemy naszej rozmowy zakończyć bez pytania o Szydłowiec. Jak żyje Wam się w Szydłowcu? 

PB: Dobrze, bo jest spokojnie, a ja cenię sobie spokój. Dzięki temu, że mieszkamy w małym mieście dużo tego spokoju możemy zażywać. Szydłowiec do tego jest pięknie położony, to super miejsce do wychowywania dzieci. Można powiedzieć, "żyć, nie umierać". 

GN: Zgadzam się z tym co Paweł powiedział. Dzieciaki może nie do końca to rozumieją, ponieważ jeździmy z nimi do większych miast i widzą te większe możliwości. Miejsca zabawa, kina, restauracje, coś czego w Szydłowcu brakuje. Choć są przykłady małych miejscowości, gdzie bardzo fajnie działa kino. Byliśmy ostatnio w małym mieście na turnieju i mogliśmy obejrzeć sobie w wolnym czasie film. Zapłaciliśmy 30 złotych za seans, obojętnie ile osób jest na seansie tyle to kosztuje. Bardzo fajne doświadczenie. 

A oprócz kina brakuje czegoś w Szydłowcu według Was? Pytam bo macie kontakt z dzieciakami i z młodzieżą, może coś podpowiadają? 

GN: Z pewnością przydałby się zalew, taki z prawdziwego zdarzenie, gdzie możnaby pójść z dziećmi, spędzić miło czas, popływać. Porządne boiska do piłki plażowej, to też jest coś czego brakuje. 

PB: Z tego co wiemy i zalew i kino są przeznaczone do rewitalizacji, więc nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki za to by te pomysły zostały zrealizowane. 

GN: Jakby się jeszcze udało jakiś porządny park rozrywki w Szydłowcu wybudować to już w ogóle byłaby bajka. Inna sprawa, czy gmina udźwignełaby taką inwestycję. 

Bardzo dziękuję Wam za rozmowę. Życzę Wam, aby ta jubileuszowa "piątka" była dla Was niesamowitą motywacją do dalszych działań i do ciągłego rozwoju. 

 

FOTOREPORTAŻ Cezarego Szymkiewicza wykonany podczas rozmowy z Pawłem i Grzegorzem. 

Jeżeli chcecie zobaczyć video zrealizowane podczas wywiadu kliknijcie w poniższy obrazek. Znajdziecie tam momenty, które nie zostały zawarte w wywiadzie. 

twtfilm 

 ...............................................................................................................

"Twarzą w Twarz" powraca na portal www.naszszydlowiec.pl po bardzo długiej przerwie, w całkiem zmienionej formie. Prezentujemy Wam trzy formy reportażu: video, tekst i foto.

Video z fragmentami uwiecznionymi podczas rozmowy będzie zapowiedzią, fotoreportaż to rewelacyjna forma uchwycenia emocji podczas rozmowy, zwieńczeniem będzie wywiad w formie tekstowej, do którego sięgnąć będzie można w każdej chwili.

Mamy nadzieję, że nowa formuła "Twarzą w Twarz" przypadnie Państwu do gustu i tłumnie będziemy spotykać się w wirtualnej przestrzeni by poznawać ciekawych ludzi Szydłowca, którzy opowiedzą Wam o sobie i oczywiście o naszym mieście.

Realizację "Twarzą w Twarz" wspierają:

- Cezary Szymkiewicz Fotografia

- www.dan-napoje.pl - MR. DARK

- Meduza Media

- Grafika Pro

 

 

 

 

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się z REGULAMINEM, naruszenie któregokolwiek punktu regulaminu może spowodować konsekwencje prawne, dlatego czasem warto się powstrzymać, www.naszszydlowiec.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Administrator portalu Nasz Szydłowiec zastrzega sobie prawo do moderowania komentarzy, które naruszają zasady Regulaminu.

Facebook

Twitter



Tagi

Instagram

© 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone przez www.naszszydlowiec.pl

Oferta reklamowa