Instagram

W niedzielę 30 sierpnia 2015 r. w Szydłowcu miała miejsce msza św. za księdza Romana Kotlarza, wikariusza tut. parafii w latach 1954-1956. Odprawił ją w koncelebrze ks. Czesław Wala - zasłużony kapłan dla Sanktuarium Matki Bożej w Kałkowie- Godowie.

 

Kapłani z wiernymi modlili się o beatyfikację ks. Kotlarza, który w 1976 r. podczas radomskiego protestu błogosławił robotników i modlił się za nich.

Zmarł 18 sierpnia 1976 r. a przyczyny jego śmierci są niejasne. Istnieje przekonanie, że śmierć nastąpiła po pobiciu przez funkcjonariuszy ówczesnej służby bezpieczeństwa, przez którą był nachodzony i represjonowany. Należał on do gorliwych kapłanów, upominających się o godność i prawa krzywdzonych.

To dobrze że w polskim Kościele pokazuje się sylwetki gorliwych kapłanów, wiernych powołaniu. Z drugiej strony tak się składa, że wymieniona uroczystość zbiegła się ze śmiercią Józefa Wesołowskiego polskiego arcybiskupa, nuncjusza apostolskiego na Dominikanie, oskarżanego o pedofilię - jedne z cięższych przestępstw przeciwko nieletnim. To przykład duchownego, który jest hańbą dla naszego Kościoła. Nie mam na myśli swojej szydłowieckiej parafii, ale zauważam, że w tej sprawie w polskim kościele nikt się ani nie "zająknie" słowami potępienia czy przeprosin, jeśli już nie dla zgorszonych, to przynajmniej Boga. Jest jeszcze sprawa zadośćuczynienia ofiarom, które jest warunkiem pokuty, a na które ciężko się zdobyć. Uważa się, że nic się nie stało, że może to nie jest prawda, że nie należy nikogo osadzać. Tyle tylko, że osąd w tej sprawie wydał sam Papież Franciszek , usuwając wymienionego ze stanu duchownego i nakazując sądzenie go przed sądem Watykańskim. Najtrudniej uderzyć się we własną pierś. To przykre, ale nie jest to przecież jedyny, odosobniony przypadek w polskim Kościele. Powszechnie wiadomo, że najlepiej służy się dobrym przykładem, zły przykład rujnuje umysły i wizerunek, odciągając ludzi od wiary w zwątpienie, czyniąc zgorszenie.

A wracając do robotników, to dziś też niejednokrotnie są oni krzywdzeni, wyzyskiwani i naruszana jest ich godność, a specjalnie nikt za nimi się nie upomina. Państwo bowiem jest demokratyczne, wymarzone, inne niż kiedyś. Jak widać grzechy są te same. Ucieszyłem się z wiadomości o zlokalizowaniu niemieckiego "złotego pociągu" z 1945 r. w okolicach Wałbrzycha i jednocześnie smucę się zarazem z innej wiadomości, że nie ma dostatecznych dowodów na istnienie tego pociągu. Gdyby istniał bowiem może to pomogłoby niektórym partiom politycznym spełnić złożone rozlicznie wyborcze obietnice. Może zawartość "pociągu" (złoto i kosztowności) do spełnienia tych obietnic by wystarczyły.

Z poważaniem

Marian Frąk

Przed dodaniem komentarza zapoznaj się z REGULAMINEM, naruszenie któregokolwiek punktu regulaminu może spowodować konsekwencje prawne, dlatego czasem warto się powstrzymać, www.naszszydlowiec.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Administrator portalu Nasz Szydłowiec zastrzega sobie prawo do moderowania komentarzy, które naruszają zasady Regulaminu.

Facebook

Twitter



Tagi

Instagram

© 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone przez www.naszszydlowiec.pl

Oferta reklamowa